Tryptyk papieski

- Dokument dodano 2007-10-16, oglądany 11227 razy -

Wieczornica na rocznicę śmierci Jana Pawła II

 
 

Akademia poświęcona Ojcu Świętemu

Janowi Pawłowi II w pierwszą rocznicę śmierci

Lublin 2006

 

TAJEMNICA    PASCHALNA

albo

sztuka umierania

Umiłowany Ojcze Święty

oswojony od dzieciństwa  z obliczem cierpienia

pogodzony z ostatecznym odejściem najbliższych

zanurzony po uszy w krajobrazach przemijania

świadomy powszechnej obecności śmierci

zanosiłeś zapewne w młodości nieraz do Boga prośbę:

od nagłej i niespodziewanej śmierci zachowaj nas Panie

 

z każdym  nowym pójdź za mną

zaciskał się pas wiążący Cię z Panem

a Ty wchodząc w dojrzałość wiary i miłości

nigdy nie stroniłeś od trudnych spotkań

bo przeżyłeś niejedno zwiastowanie Anioła

który przecież każdego zapewnia że On żyje

i że dla Boga nie ma nic niemożliwego

   

ucząc się wciąż nowej nadziei

całe życie szedłeś ku brzegom jesieni

za którymi widziałeś coraz wyraźniej nową ziemię

raz po raz przyspieszając kroku

biegłeś wprost ku temu Jedynemu

który niesie obietnice i dziedzictwo zarazem

i w Nim istnieje znajduje całą swą przyszłość

 

 tak więc cały czas  w Nim żyłeś i poruszałeś się

dla Niego odkryłeś nowe drogi

i zdobyłeś serca młodych na całym globie

przepalając go miłością  i prawdą

sam się spalając jak upatrzona przez Niego żertwa

w ogniu Tajemnicy i oczekiwania

na spotkanie twarzą w twarz z Tym który Jest

 

kiedy Twe piękna lata dopadła biologia

i ciało zaczęła przenikać niemoc

jak herold wieszczący upadek

nie chciałeś się nigdy zgodzić na słabość

więc ufać że Miłosierdzie Boże

zechce ci użyczyć sił nieodzownych do Piotrowej posługi

dlatego dalej pielgrzymowałeś o lasce i na wózku

 

 

 

 

Od Wielkiego Tygodnia nurt krwi w Twoim ciele

sterował nieuchronnie w kierunku śmierci

przytroczony do maszyn podtrzymujących życie doczesne

schodzić w przestrzeń Wieczności z krzyżem w ręku

chciałeś jednak służyć do końca swych dni

nawet gdy już nie mogłeś wypowiedzieć ani słowa

przemawiałaś jeszcze dobitniej i czulej

  

a kiedy tak obsuwając się w zaczisza  niebieskie

zobaczyłeś już uchylone drzwi Domu Ojca

i poczułeś na rozpalonym czole Jego miłosny dotyk

zanim przekroczyłeś ostatni próg nadziei

pomyślałeś jeszcze o nas sierotach

a potem zakończyłeś swe życie jak pacierz

pokornym i ufnym słowem Amen

 

 jeżeli rzeczywiście śmierć

ma w sobie coś z unicestwienia

to Ty wpisany w Chrystusa nadzieją

szeptałeś Mu w ostatnim bezdech:

rozpad który mnie czyni prochem

niepowtarzalnych atomów

jest cząstką Twojej Paschy  - czyli PRZEJŚCIA

 

   

CZAS ŻAŁOBY

albo

niezliczone cuda Boże

 

 

Gdy wiosennym wieczorem nadeszła wieść

że On 2 kwietnia o godzinie 21,37

odszedł z tego świata cicho jakby na palcach

i udał się prosto do Domu Ojca

gdzie mieszkań jest pod dostatkiem

najpierw zabiły serca dzwonów

a potem nasze serca skruszone jak kruszywo

wklękły się na długi czas

w chodniki w bruk w łąki

w kościoły w urzędy w szkoły

  

kiedy po Jego śmierci przyszedł czas żałoby

ogarnął nas smutek i nie żałowaliśmy łez

ale nie dawaliśmy dostępu rozpaczy

czując na sobie ciężar uczestnictwa

czuwaliśmy całymi godzinami przy znakach

odgrzebując na prędce w  oczyszczonej pamięci

 

 Jego ciepły głos słowa najprostszej szczerości  i czytelne gesty

co poszerzają przestrzeń serca i wyobraźni

chcieliśmy choć dotknąć tego dziedzictwa

jakie nam w testamencie zostawił

 

 gdy On po wielu trudach i cierpieniach

dobiegł do mety wyznaczonej przez Pana

i odebrał w niebie obiecaną nagrodę

Kościół raptem stracił zawiasy

jego zawiasem stał się ruch

ze wszystkich zakątków ziemi wyruszyły

niezliczone rzesze wędrowców

a wszystkie drogi prowadziły znów do Rzymu

gdzie stopy  pielgrzymów zagłębiają się w źródle

i stają się na skale jak raciczki owiec

  

jeszcze zanim na drugiej półkuli nastało

obrączkowo – całkowite zaćmienie słońca

my zapaliliśmy świece i znicze

by oświecić drogę powrotu do Niego

a potem w tym przejmującym świetle

obcy stawał się niespodziewanym gościem

nieprzyjaciel przemieniał w przyjaciela

a wróg rozglądał się za oliwną gałązką pokoju

wielu odkryło niewidzialne spojenie osób

i zeszło w najgłębsze pokłady duszy

  

gdy po przekroczeniu niewidzialnej granicy

brama nieba otworzyła się na oścież

a w ręku ściskał klucze do mieszkania niebieskiego

każdy z nas zatrzymał się tam gdzie stał

i gorączkowo zaczął szukać wytrychu do serca

aby je posprzątać i otworzyć dla Tego

który go stale wyprzedza

zostawiając niewidzialne ślady stóp

wzywa do pójścia za Nim

aż do bólu współudziału w Jego krzyżu

 

i tak już nazajutrz w święto Miłosierdzia

odziani w płaszcze wspólnej modlitwy

szliśmy gromadnie na start

do długiej drogi nawrócenia serc

lamentacje żałobne przemieniały się szybko

w hymny pochwalne na cześć

w roty ślubów i przyrzeczeń

w manifesty postanowień poprawy - może to błogosławiony początek

nieprzerwanych powrotów do Ojca

  

UROCZYSTOŚCI ŻAŁOBNE

albo

lud woła: święty natychmiast

 

 

Gdy w asyście dzwonów i kadzideł dymów

wstępują w  górę obłoki modlitw

gdy czerwień kardynałów rozlewa się strumieniem

i przedzierając się przez opłotki spływa w dół

cały lud woła a młodzież śpiewa:

  

odszedł święty Ojciec:

od początku promieniując ojcostwem

we wszystkich dzieciach budził nowe życie

a troszcząc się jasność wewnętrzną

był dla nas drogą do Matki

  

odszedł Nauczyciel dobry z doświadczeniem;

poszerzał horyzonty pięknej i czystej wiedzy

uczył jak żyć w perspektywie niebieskiej

odkrył co ukryte w człowieku

a na pytania dawał proste i prawdziwe odpowiedzi

  

odszedł wypróbowany Przyjaciel młodych;

wszędzie nas szukał

i zapraszał na wielkie uczty do stołu

teraz my przyszliśmy aby podziękować

za sycenie młodzieńczych głodów

 

odszedł Świadek nadziei;

na wszystkich wokandach składał każdego dnia

prawdziwe świadectwo o Drodze i Życiu

zeznawał jak Piotr przed Wysokim Trybunałem

Panie Ty wszystko wiesz Ty wiesz że Cię kocham

 

odszedł Pasterz dobry;

latami uganiał się za niesfornymi owcami

znosił na rękach zagubione

a teraz same garną się do Niego

i padają u Jego stóp na oba kolana

  

odszedł Kapłan najwyższy;

tyle troskliwych listów do nas napisał

tyle mądrych słów  do nas skierował

a nam tak trudno być listem Chrystusowym

który znają i czytają wszyscy ludzie

  

odszedł odważny Prorok;

żył w przestrzeni nasyconej miłością Boga

na wszystkich areopagach świata

występował jak rzecznik

przeciw grzechowi i strukturom zła

  

odszedł największy Apostoł naszych czasów;

będąc gorliwym sługą Słowa

podpalał serca nie tylko wierzących

wciąż z nowym zapałem wygrzebywał iskry

z samego środka Ewangelii

 

 odszedł wysokiej klasy  Pontyffex Maxsimus

–         Najwyższy Panujący

 cierpliwie budował mosty przęsło po przęśle

które służyły nie tylko narodom i religiom

dziś po tych mostach wszyscy wracają do Niego

jak rzeki i strumienie do źródła

  

odszedł Wieszcz Miłosierdzia Bożego;

najpiękniejszymi słowami pisał z serca

ikonę Oblicza miłosiernego

na współczesne krajobrazy ubóstwa

nakładał z mocą nową wyobraźnię miłosierdzia

  

odszedł zapalony Rybak;

tyle razy na tylu łowiskach świata

zarzucał sieci dla Chrystusa

a teraz zewsząd ryby same duże i małe

przypływają do Niego ławicą pod samo siedzisko

  

odszedł prawomocny Dziedzic kluczy;

na każde zawołanie otwierał skarbiec Boży

a teraz ludzie godzinami stoją

aby dostać się do środka

i dotknąć choćby podnóżka tronu łaski

  

odszedł niezmordowany Boży Atleta;

posiadacz wielu wyśrubowanych rekordów

mistrz najdłuższych dystansów

teraz zabrakło nawet prowizorycznego podium

aby z niewidzialnych  rąk odebrać zielony laur zwycięstwa

 

 odszedł Najsprawiedliwszy świata;

rozdawał miłość jak inni rozdają broń

uciśnionym zwiastował wyzwolenie i zbawienie

wierzył że każde zło i niesprawiedliwość

zostaną przezwyciężone

 

 odszedł mądry Wódz narodów:

nie stał nigdy na czele ale przewodził wszystkim

teraz przyszły do Niego delegacje i reprezentacje

a za trumną postępował jego adiutant

smutny jak koń poległego wojownika

 

 odszedł największy z rodu Polaków;

zakorzeniony głęboko w ziemi polskiej

ojczyznę zamknął w sobie jak skarb

by potem na oczach całego świata

podnosić ją jak najświętszą Hostię

 

 odszedł Reżyser dziejów;

wciąż chodził po krawędziach wiatru

i dotykał sil które na scenie tworzą nowość i ład

teraz ten wicher pchnięty dłonią Pana kartkuje

a później zamyka Księgę na wieku trumny

  

odszedł Ten, który wynosił na ołtarze;

tysiące wzorców do naśladowania

i wiecznie powtarzał; Święci nie przemijają.

Święci żyją świętymi i pragną świętości

A teraz wszyscy wołamy: święty natychmiast

   

Po to w podróżach spędził 586 dni

przemierzył przeszło półtora miliona kilometrów

tak jakby 30 razy okrążył ziemię

aby i w tym wymiarze być Ikoną Kościoła

który od początku  był drogą bez szablonów

zbierającą ludzi i prowadzącą ich prosto do Ojca

 

po to głosił i świadczył niestrudzenie

że człowiek jest drogą Kościoła

aby Kościół przekraczając progi i granice

wspinał się w górę nie tylko wieżami

lecz także podnoszeniem człowieczeństwa

na nieskończoną wysokość nieba.

 

 

 

 
 

Autorzy dokumentu: s. mgr Zofia Przygoda - doradca metodyczny,

Słowa kluczowe: Jan Paweł II, multimedia,